Wakacje we wrześniu: 5 rzeczy, bez których nie ruszam się w góry. Zwłaszcza jesienią!
Share
Wrzesień to najlepszy moment na wyjazd w góry. Szlaki pustoszeją, słońce nie pali tak bezlitośnie, a powietrze staje się jeszcze bardziej przejrzyste. Jest jednak druga strona medalu: zdradliwa amplituda temperatur.
W ciągu dnia, podczas podejścia, wystarczy lekka koszulka. Ale gdy tylko słońce chowa się za granią, temperatura drastycznie spada, a zimno z powiewem wiatru przenika do szpiku kości. Jeśli masz na sobie strój, który zatrzymuje wilgoć (pot po całodniowej wędrówce), łatwo się przeziębić.
Oto co mnie przed tym zabezpiecza, czyli mój ranking 5 akcesoriów na wrześniowy chłód, które zapewniają komfort w górach.

1. Miejsce #1: Całoroczna bielizna termoaktywna
Dlaczego to numer 1? Bo działa przy ciele – tam, gdzie zaczyna i kończy się każda termoregulacja.
Wrzesień wymaga odzieży do zadań specjalnych. Klasyczna bawełna wchłania pot jak gąbka i pozostaje długo mokra Gdy zatrzymasz się na odpoczynek, od razu to poczujesz - jak zimny kompres na plecach, który błyskawicznie obniży twój komfort termiczny. Nie ruszam się w góry bez mojego ukochanego longsleeve'a Icebreaker - mam go ze sobą zawsze na nartach, na bieganiu i na via ferratach.

Co zamiast bawełny? Wybierz cienką bieliznę termoaktywną z wełny merino, idealnie bez dodatku syntetycznych włókien, takich jak poliamid czy poliester, za to z niewielką domieszką elastanu, który zapewni efekt tzw. drugiej skóry.
Jak to działa? Wełna jeszcze w trakcie wędrówki albo wspinaczki na bieżąco odprowadza wilgoć na zewnątrz, zapobiegając przegrzaniu. Gdy zwalniasz, zatrzymuje mikro-warstwę ciepłego powietrza przy skórze, ale nie wilgoć. To cała różnica!
Koszulka termoaktywna z długim rękawem zajmuje w plecaku tyle co nic, a po zachodzie słońca na pewno docenisz, że ją masz!
2. Miejsce #2: Skarpety z dodatkiem wełny merino
Zimno zawsze atakuje od stóp i głowy. Moje stopy zawsze są zimne, więc mam na punkcie skarpetek obsesję. I wiem, że najcieplejsza nieprzemakalna kurtka nie uratuje mojego komfortu cieplnego, jeśli dopuszczę do tego, że przemarzną mi nogi.
Dlaczego merino? Wełna z merynosów ma niesamowite właściwości – grzeje nawet wtedy, gdy jest wilgotna, a dodatkowo nie chłonie brzydkich zapachów (co jest nie bez znaczenia podczas kilkudniowego wyjazdu, bez dostępu do pralki).

Efekt: Sucha, ciepła stopa i zero pęcherzy po całodniowym chodzeniu.
3. Miejsce #3: Lekki longsleeve lub bluza ze stójką i zamkiem (Half-Zip)
Na drugą warstwę w naszym rankingu rekomendujemy rozpinaną bluzę lub koszulkę termoaktywną o nieco wyższej gramaturze, koniecznie z zamkiem pod szyją. Najlepiej, żeby miała w składzie wełnę, bo dzięki temu będzie nie tylko ogrzewać, ale zapewni przepuszczalność powietrza i wentylację. A na wypadek deszczu, uchroni przed zmarznięciem nawet mokra.
Moja ukochana zapiana bluza jest od We Norwegians. Ta skandynawska marka powstała ponad dekadę temu, a jej założyciele to zapaleni narciarze z doświadczeniem w branży odzieżowej. Efekt - fenomenalny design i naturalne włókna, ciuchy, które grzeją na trekkingu i świetnie się w nich wygląda. Trudno nie uwielbiać ich produktów!

Dlaczego zamek pod szyją to klucz do sukcesu? To najprostszy i najbardziej precyzyjny „suwak termiczny”. Idziesz pod górę? Odpinasz zamek pod szyją i błyskawicznie wietrzysz ciało. Wchodzisz w zacieniony las lub zaczyna wiać wieczorny wiatr? Zapinasz stójkę pod samą brodę, chroniąc wrażliwą szyję przed przewianiem.
4. Miejsce #4: Wielofunkcyjny komin (Buff) z wełny merino
Mały, niedrogi gadżet, który powinien znaleźć się w kieszeni każdego plecaka od września do maja. Ja zabieram go ze sobą nawet w sierpniu, gdy jadę nad polskie morze, albo w Bieszczady. I prawie zawsze na bieganie. Czasami chroni mnie przed wiatrem, a czasem przed klimatyzacją, która choć jest zbawieniem w upały, to potrafi dać się we znaki migdałkom.
Wielozadaniowość: Możesz nosić go jako szalik, osłonić wrażliwe zatoki podczas spaceru nad morzem w wietrzny dzień, albo jako opaskę na uszy.
Jego największa zaleta to waga: Zmieści się w dowolnej kieszeni i waży kilkadziesiąt gramów, a jeśli jest z merino to jeszcze mniej. Kiedy wieczorem temperatura spada o 10 stopni w ciągu godziny, dobrze mieć taki komin pod ręką.
5. Miejsce #5: Szczelny termos
Termoregulacja to nie tylko to, co zakładasz na siebie, ale też to, czym zasilasz organizm od środka.

Gorąca herbata z imbirem lub cytryną wypita z widokiem na szczyty gór o zmierzchu potrafi rozgrzać naczynia krwionośne szybciej niż jakikolwiek sweter.
Połącz ciepły napój z dobrze dobraną pierwszą warstwą (bielizną termoaktywną), a żaden wrześniowy wieczór nie zmusi cię do wcześniejszego powrotu do pokoju.
Przetestowałam już wiele kubków i moim faworytem jest ten - Fellow Carter. Polecała go kiedyś Nina Czarnecka na swoim IG (Blimsien). Przekonało mnie to, że nie chłonie zapachów. Czyli można w nim wypić rano kawę, a pod wieczór herbatę i jedno nie smakuje drugim:) Do tego naprawdę długo trzymają zarówno chłód, jak i ciepło. I są niezwykle lekkie oraz ładne.

Szybka ściągawka: Jak ubierać się na wrześniowe górskie wycieczki?
|
Pora dnia / Aktywność |
Zjawisko |
Co założyć na siebie? |
|
Słoneczny dzień na szlaku |
Wysoki wysiłek, umiarkowana temperatura |
Cienka koszulka termoaktywna (odprowadzanie potu) |
|
Przerwa / Szczyt góry |
Wiatr, szybkie wychłodzenie |
Koszulka termoaktywna + lekki wiatrówka/bluza |
|
Chłodny wieczór przy ognisku |
Spadek temperatury, brak ruchu |
Bielizna termoaktywna (baza) + bluza + kurtka + komin |
Wrzesień nie wybacza błędów w ubiorze – bawełniany t-shirt po całym dniu wędrówki staje się zimnym kompresem, gdy tylko zatrzymasz się na odpoczynek.
Kluczem do udanego wyjazdu jest ubieranie się warstwowe i zainwestowanie w dobrą pierwszą warstwę, która dba o to, by skóra pozostała sucha i ciepła. Spakuj komplet bielizny termoaktywnej, dobre skarpetki i komin – a wrześniowe chłody będą tylko tłem dla pięknych widoków!
Szukasz idealnej bielizny na wrześniowy wyjazd?
Sprawdź naszą kolekcję merino i wybierz zestaw, który zadba o twój komfort w każdych warunkach!
